Regionalna Izba Obrachunkowa potwierdziła prawidłowe wykonanie budżetu przez powiat mrągowski, ale radni nie posłuchali eksperckiej opinii. Kontrowersyjna decyzja odbiła się szerokim echem i może zostać uchylona przez wojewodę. Co stoi za taką postawą polityków i jaki ma to wpływ na samorząd?
Są sytuacje, kiedy polityka przegrywa z rozsądkiem. A są też takie, kiedy rozsądek zostaje przegłosowany.
Tak właśnie stało się podczas sesji absolutoryjnej Rady Powiatu w Mrągowie. Regionalna Izba Obrachunkowa pozytywnie oceniła wykonanie budżetu za 2025 rok. Co więcej, nie tylko nie dopatrzyła się podstaw do odmowy absolutorium, ale wręcz uznała, że wniosek Komisji Rewizyjnej został przygotowany z istotnym naruszeniem prawa. Trudno o bardziej jednoznaczny sygnał.
A jednak większość radnych postanowiła wiedzieć lepiej.
Nie lepiej od starosty. Lepiej od organu, który właśnie po to istnieje, by oceniać zgodność finansów samorządów z prawem. Jeśli takie stanowisko można zwyczajnie zignorować, to po co są w ogóle Regionalne Izby Obrachunkowe?
Najbardziej zastanawia jednak coś innego. Wśród osób głosujących za nieudzieleniem absolutorium znalazła się była starosta Barbara Kuźmicka-Rogala, który w 2020 roku dla Portalu Samorządowego mówiła: „...Mamy budżet i pozytywną opinię izby obrachunkowej. Podobnie jak mieliśmy pozytywną opinię komisji budżetowej. To, że rada nie przyjęła budżetu stało się natomiast bez jakichkolwiek merytorycznych przesłanek. Na zasadzie „nie bo nie”...”. Teraz historia zatoczyła koło. Zmieniły się jedynie miejsca przy stole.
I tu nie chodzi o problem z krytyką starosty. Jeśli zarząd źle wykonuje budżet, absolutorium powinno zostać odrzucone. Od tego jest rada. Ale jeśli organ nadzoru mówi wprost, że cała procedura została przeprowadzona wadliwie, a mimo to radni idą dalej, przestaje chodzić o ocenę budżetu. Zaczyna chodzić wyłącznie o politykę.
Teraz wojewoda prawdopodobnie tę uchwałę uchyli. Jeśli tak się stanie, cały ten spektakl okaże się jedynie kosztownym przedstawieniem, które nie zmieni absolutnie niczego poza kolejnym pogłębieniem konfliktu.
I właśnie to jest dziś największy problem lokalnego samorządu. Coraz częściej zamiast rozmawiać o drogach, szkołach czy inwestycjach, oglądamy polityczne rewanże. Mieszkańcy stają się jedynie publicznością, która z boku obserwuje kolejne akty tego samego spektaklu.
A przecież samorząd nie powstał po to, żeby wygrywać z przeciwnikiem. Powstał po to, żeby wygrywali mieszkańcy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Byle włożyć kij w szprychy - buractwo..
Byle włożyć kij w szprychy - buractwo..