Sylwia Dębowska na co dzień uczy angielskiego w SP nr 1 w Mrągowie, ale poza szkołą zatrzymuje emocje i ludzi w kadrze. To dzięki jej fotografiom „bohaterowie miasta szytego na miarę” zostali uwiecznieni tak, jak mało kto ich widzi. O swojej pasji, „patrzeniu przez kadr” i fotograficznej przygodzie opowiada w wyjątkowym, szczerym wywiadzie.
Sylwia Dębowska współpracuje ze mną od „I Spotkania z bohaterami miasta szytego na miarę”. Wówczas stanęła na wysokości zadania zwerbowana do tej roli w ostatniej chwili. Stała się moją fotografką - wolontariuszką i nie mogło mnie spotkać nic lepszego. W czasie organizowanych przeze mnie różnych wydarzeń poświęca swój wolny czas i bez wynagrodzenia robi zdjęcia. To dzięki niej zwyczajni/ niezwyczajni cisi bohaterowie naszej codzienności zostali uwiecznieni na fotografiach. W kadrze zatrzymano chwile, które już się nie powtórzą. Nasze miasto szyją tacy fachowcy i dlatego jest ono coraz piękniejsze. Na co dzień Sylwia Dębowska uczy języka angielskiego w Szkole Podstawowej nr 1 im. Mikołaja Kopernika w Mrągowie.
Jak to się stało, że zajęłaś się fotografią? Czy jak większość pasjonatów zaczęłaś to robić, by oczyścić głowę lub się wyciszyć?
- Oczywiście, że tak. U mnie zaczęło się to po śmierci mojego najlepszego przyjaciela. To był mój tato i zwyczajnie musiałam na nowo, gdzieś tam się odnaleźć. No i tak to się zaczęło… Najpierw była „Migawka” - spotkania z innymi miłośnikami fotografii. Oczywiście pierwsze zdjęcia robiłam aparatem w telefonie. Uważałam, że takie zdjęcia, robione telefonem są najlepsze… Mój serdeczny kolega z „Migawki” - Mirek Kleczkowski, zawsze mi powtarzał: „Zobaczysz, jeszcze kupisz aparat”! Miał rację. Ten, na którym dziś pracuję jest już drugi. Myślę, że jak dobrze napiszę, ładny list do Mikołaja, to może mi kupi… Nie wiem chociaż jakiś następny obiektyw (śmiech widowni)… Taki troszkę lepszy…
A ile ten obiektyw może kosztować?
- O… Dużo, dużo, dużo…
No, zdradź nam ile?
- Oj dużo, to w tysiącach idzie… Więc, chociaż może jakąś przekładkę dostanę (śmiech)… Cokolwiek Mikołaju…
Mikołaju? Słyszałeś (śmiech). Co najchętniej fotografujesz?
- Mój mąż się ze mnie śmieje, że fotografuję kwiatki, roślinki, tego typu rzeczy… Aczkolwiek bardzo lubię też fotografować ludzi. Robię zdjęcia moim koleżankom z pracy. Tym, które chcą sobie, zwyczajnie podnieść swoją samoocenę. To jest po prostu dla kobiet, żeby im było miło.
No i robisz zdjęcia naszym bohaterom…
- Tak. Mam też koleżankę fotografkę, z którą robimy sobie nawzajem zdjęcia. Trochę ona – dla mnie, a trochę ja – dla niej, tak, żeby każda miała też coś swojego…
Kto był autorem zdjęcia, które użyłam w czasie promocji „VII Spotkań z bohaterami miasta szytego na miarę”? Wyglądasz na nim jak gwiazda filmowa!
- To akurat zrobiłam sobie sama!
Mówią, że: „Szewc bez butów chodzi”, a ty w butach chodzisz (śmiech)! Bardzo mi się to zdjęcie podoba…
- Bo mnie nie widać. Z tyłu wiał wiatr, włosy zasłaniały mi twarz i okulary…
Jak to z tobą jest? Patrzysz na człowieka i już od razu widzisz go tak, jak by wyglądał w twoim kadrze?
- Tak. To jest niesamowite, jak się patrzy tak, jakby przez kadr. Mój mąż czasami miewał mnie już dosyć. Denerwował się na mnie, zwłaszcza na początku mojej zabawy z fotografią, gdy jechaliśmy samochodem. Patrząc na widok za oknem mawiałam głośno: „O jakie to by było ładne zdjęcie”! Bywały też takie momenty gdy wołałam: „Zatrzymaj się! Zatrzymaj! Tu będzie pięknie”! Tak, z czasem wyrabia się w tobie „patrzenie przez kadr”. Myślisz jak to, co widzisz wyglądałoby na zdjęciu.
Rozumiem cię. Ja piszę wiersze. Czasem jadę autobusem, coś zobaczę, coś skojarzę i mówię o to byłby ciekawy pomysł na wiersz i… ulatuje…
- Tak, tak. Moje koleżanki już wiedzą, że ja ciągle szukam dobrego światła (śmiech)…
Opowiedz nam trochę więcej o mrągowskiej grupie „Migawaka”
- Do tej grupy należą zwykli ludzie, którzy realizują swoją potrzebę wspólnego spotkania, powymieniania spostrzeżeń, podzielenia się swoimi doświadczeniami. Wymieniamy się jakimiś informacjami na temat zdjęć. Panowie przeważnie znają się na sprzęcie. My, dziewczyny - raczej na oświetleniu. Światło ogarniamy bardziej niż sprzęt. Spotykamy się w jakimś studio, kombinujemy, eksperymentujemy na przykład z jakimś dymem. Rozwijamy się i spędzamy fajnie czas. W 2025 roku tych spotkań było dużo mniej. Ta liczba została ograniczona z prozaicznych przyczyn, wyzwań jakie stawia nam codzienność i po prostu życie.
Wiem, że razem wyjeżdżaliśie na jakieś spotkania, zgrupowania…
- Tak. Byliśmy między innymi w Rynie. Spotkaliśmy się tam z ryńską grupą fotografów – pasjonatów. Wspólnie robiliśmy jakieś plenery, zdjęcia portretowe, mieliśmy też modelkę, taką autentyczną prawdziwą…
Odzianą?
- Odzianą, więc pozwoliła się nam fotografować. Co było ważne, wiedziała jak to robić, jak pozować do zdjęć. To też jest sztuką być modelką i ustawić się do zdjęcia.
Wiem, że jako grupa „Migawaka” mieliście okazję zaprezentowania siebie w czasie wspólnych wystaw.
- Mieliśmy kilka takich eventów w Mrągowskim Centrum Kultury. Miały one charakter tematyczny. Jedna wystawa ukazywała Mrągowo w naszym obiektywie. Były też ogólne ekspozycje, takie aby każdy z nas mógł się zaprezentować w swojej dziedzinie. W tej, w której czuje się najlepiej. Na przykład w makrofotografii, czy też w plenerowej, portretowej, lub poprzez ukazanie krajobrazów… Każdy z nas ma swój odpowiedni konik i w nim się rozwija. Tak się prezentowaliśmy. Myślę, że kolejne wystawy przed nami…
Tak, ty będziesz miała swoją indywidualną wystawę w Powiatowej Bibliotece Pedagogicznej na początku 2026 roku. Już dzisiaj państwa zapraszam.
- Ja się ciągle wzbraniam…
Wszyscy moi bohaterowie mówią o sobie, że nie zasługują, że są zwyczajnymi ludźmi, a to właśnie o to chodzi: zwyczajni/niezwyczajni. Tak jak ty i muszę ci powiedzieć, że twoje zdjęcia zatrzymują to nieuchwytne „coś”. Roboczo tę wystawę nazwałyśmy „Ludzie w obiektywie Sylwii Dębowskiej”. Zapraszam do Powiatowej Biblioteki Pedagogicznej w Mrągowie. Zobaczą państwo kawałek naszego miasta poprzez osoby, które uwieczniła na zdjęciach Sylwia. Dziękuję ci za rozmowę.
***
Cały wywiad zarejestrowano i można obejrzeć go VII Spotkanie z bohaterami miasta szytego na miarę.
Zdjęcia: Sylwia Dębowska i jej mąż
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze