Reklama

Strażak z gitarą - rozmowa z Radosławem Charabinem

Podczas „Spotkań z bohaterami miasta szytego na miarę”, miewam wielu pomocników, którzy wspierają mnie w wolontariacie po to, aby te wydarzenia były piękniejsze, miały odpowiedni poziom. Radosław Charabin – mrągowski strażak, dwukrotnie zadbał o oprawę muzyczną, a do współpracy zaprosił wówczas grającą i śpiewającą młodzież.

Mężczyzna był kolejnym moim zwyczajnym/niezwyczajnym bohaterem, w listopadzie 2025 roku. Poniżej zamieszczam obszerne fragmenty naszej rozmowy.

Radku, poznaliśmy się w sytuacji awaryjnej, na chwilę przed „VI Spotkaniami z bohaterami miasta szytego na miarę”. Chyba tydzień przed, okazało się, że zabrakło nam muzyków. Mieliśmy wokalistkę: Paulinę Ruszczyk i nie było gitarzysty. Wówczas polecił mi ciebie Wojciech Koliński.

- Tak. Paulina przyszła do mnie, wystraszona jeśli chodzi o mnie i miejsce, w którym muzykuję i nazywam je „Jaskinią” . Niewiele mieliśmy czasu na przygotowania. Wyszła z tego przepiękna współpraca, cudowna znajomość

Reklama

Zagraliście i zaśpiewaliście, a nawet zrobiliście dwie moje, stare piosenki wyciągnięte z szuflady…

- Co by ci tu powiedzieć? Paulina podesłała mi nagrania, które miały sponad dwadzieścia lat. Były nagrywane w pierwszym rzędzie, chyba na płytach winylowych…

Nie wiem czy wiesz, że było kiedyś coś takiego jak kasety magnetofonowe i magnetofony (śmiech widowni)…

- No tak. W czasie tego wydarzenia występowała z nami wówczas Maja Krysiak. Repertuar troszeczkę pomieszaliśmy i wystąpiliśmy. Jedną z twoich piosenek, przearanżowaliśmy. Zrobiliśmy nieco inaczej i ona jest do odsłuchania oraz do obejrzenia na moim kanale YouTube „Studio Jaskinia”. Śpiewa ją Paulina, ja dosyć szybko nagrałem tam gitary… Oj działo się. Bardzo lubię do tej piosenki wracać.

Reklama

Cieszę się, bo daliście jej drugą młodość. „Studio Jaskinia” to nie tylko twoje piosenki, covery i twoje wykonania.

- Właściwie swoją wypowiedź, w nawiązaniu do dzisiejszych bohaterów, chciałem zacząć od tego, że nie jestem nauczycielem (śmiech widowni), zdjęcia robi mi żona, a z tańcem sobie radzę jako tako. Wracając do wcześniejszej wypowiedzi Katarzyny Krawczyk, która mówiła o tym, że biega dla zdrowej głowy – „Studio Jaskinia” również jest stworzone z tego powodu. To miejsce znajduje się w piwnicy. Gdy zamykam się w niej na dwie, trzy godziny, włączam metronom, wszystko musi być w rytm, do taktu, poukładane… Czas jaki tam spędzam, moją obecność tam, lubię porównywać do zegarka. Początkowo jest on stary, brzydki i rozregulowany, gdy się go odda do zegarmistrza, on go naprawi, wyczyści i podpicuje. Podobnie ja - wychodzę z tej jaskini, mam nadzieję, trochę lepszy.

Reklama

W swojej jaskini dajesz też szansę na rozwój muzyczny młodym wykonawcom, muzykom. Dziś gra z tobą Aleks Przybysz.

- Rzeczywiście, jestem bardzo otwarty na wszelkiego rodzaju propozycje współpracy. Na Facebooku „Studio Jaskinia” można się zgłaszać. Jest tam nawet taka informacja, że ktokolwiek chciałby przyjść, z jakiegokolwiek nurtu muzycznego i nagrać, zarejestrować vocal, lub nagranie muzyczne – jestem chętny do rozważenia współpracy. Najlepiej, to co zostało zarejestrowane oddałbym młodym ludziom, choć nie tylko młodzi do mnie przychodzą. W studio, moi goście mogą sami coś „kminić”. Ja też lubię się bawić, nakładać różne dźwięki, kopiować ślady… Mówią, że czasami za mocno kombinuję (śmiech)… Taki jestem.

Reklama

Dobrze, że próbujesz i się rozwijasz. Wróćmy jeszcze do Pauliny, bo ona też stałą się dla ciebie niespodzianką. W czasie waszej współpracy dowiedziałeś się, że Paulina ma wujka, którego piosenki kiedyś grałeś.

Tak. Mówimy to o Mirku Taborze. Przypominają mi się moje lata młodości, lata „oazowe”. W tamtym czasie, od mojego przyjaciela Marcela, nauczyłem się grać na gitarze pewną piosenkę. To była jedna z pierwszych, którą później grałem przez dziesiątki lat. Jakieś dwa miesiące temu, miałem tą frajdę, że spotkałem się z Mirkiem, autorem tej piosenki, dzięki Paulinie.

Reklama

Jak to była to piosenka?

- „Jezus najwspanialszy Pan” - zagrałem ten utwór, przed tym, który go ułożył. Nigdy wcześniej nie słyszałem go w wersji śpiewanej przez autora. Okazało się, że dużo zmieniłem (śmiech), Mirek nie wygonił mnie, nie rzucał we mnie kijami. Nawet coś wspomniał, że: „to dosyć przyjemna zmiana”. On później wykonał to w pierwotnej aranżacji, było inaczej...

To było spotkanie, zwłaszcza, że Mirek na co dzień mieszka za granicą.

Zmieniamy temat.

Często wspominam o tym, że ratownicy medyczni są naszymi bohaterami, ponieważ przychodzą z pomocą w różnych ekstremalnych warunkach, nie raz ratowali komuś życie. Podobnie jest ze strażakami, a o nich nie pisałam, a ty jesteś strażakiem prawda?

Reklama

- Tak potwierdzam. Jestem funkcjonariuszem Państwowej Straży Pożarnej w Mrągowie. Jestem strażakiem, tą osobą, której pewnie nie poznacie bo na miejsce zdarzenia przyjeżdżamy w kombinezonach, kominiarkach i hełmach. Trudno jest nas rozpoznać, ale jeśli widzieliście kiedyś strażaka, który przecinał gdzieś tam drzewo lub jechał do akcji, to ja jestem jednym z tych, którzy są wysyłanie do tego aby nieść ludziom pomoc.

Jeśli chodzi o ratowników i strażaków, niektórzy ludzie myślą, że to jest zawód, że wy musicie pomagać, ale to też jest, moim zdaniem, po prostu służba i bohaterstwo. Bywacie wzywani do pracy w często nieprzewidywanych okolicznościach, bardzo ekstremalnych sytuacjach. Jak ty pracowałeś w pandemii?

Reklama

- W pewnym sensie, dla mnie było świetnie. Był rygor, nie można było wychodzić z domu, a my mogliśmy. Wówczas pracowaliśmy w takim systemie: byliśmy dwadzieścia cztery godziny w pracy, mieliśmy dwadzieścia cztery godziny wolnego. Cztery doby pracy – cztery doby wolnego i dziewięć dób - całkiem wolnych. Było to działanie w systemie czterozmianowym, więc ja jako osoba zadaniowa, jakoś się w tym odnajdowałem. Wtedy, w czasie dyżuru, pełniłem rolę strażaka. Natomiast gdy przychodziło te dziewięć dób, wtedy próbowałem się zająć innymi sprawami, byłem z rodziną. Właśnie wtedy przydały się moje pasje: muzyka, ale też majsterkowanie, naprawianie i remontowanie czegoś…

Praca w takich reżimowych warunkach była czasem wyrzeczeń, bo zmieniły się nam procedury. Inaczej do pewnych rzeczy poodchodziliśmy. Mieliśmy zamieszanie z tymi rękawiczkami, bo tak naprawdę powinienem był je zmieniać za każdym razem gdy wychodziłem z samochodu i tylko dotknąłem klamki. Pod tym względem to było trudne w naszej pracy.

Reklama

Czy w twojej karierze strażackiej przydarzyło się tobie coś, że po tym musiałeś zrobić „porządek ze swoją głową”?

- Tak zdarzały mi się trudne zdarzenia, z którymi niełatwo było mi sobie poradzić. Już ponad dwadzieścia lat pracuję w straży. Na początku próbowałem o moich odczuciach i emocjach opowiadać mojej żonie, ale ona się tym bardzo przejmowała. Potem dzieliłem się takimi zdarzeniami z moją mamą, a ona przejmowała się tym jeszcze bardziej. Nie chcąc ich obciążać, skończyło się na tym, że przy jakiś trudnych zdarzeniach, tam, gdzie rzeczywiście ta głowa musi to przepracować, czasem rozmawiamy ze sobą, ale częściej terapeutycznie działa na mnie muzyka.

Reklama

Zdarzało się, że wchodziłeś do pomieszczenia, w którym było bardzo dużo dymu. Nie znałem rozmieszczenia tego pomieszczenia, nie znałem tego mieszkania. Wiedziałem, że gdzieś tam jest człowiek, który potrzebuje pomocy, a dymu było tak dużo, że nie mogłem znaleźć drzwi i tego człowieka. Okazało się, że drzwi były za kotarą, ten człowiek leżał zaraz za drzwiami. Nie można było tych drzwi otworzyć… Moi z przysłowiowego „bara” wygięli taki solidny zawias w tych drzwiach. Wówczas wyciągnęliśmy tego człowieka…

To są trudne chwile, ale my jesteśmy do tego jakoś przygotowywani, szkoleni. Nie przeżywam tego jakoś tak bardzo po zdarzeniu… Tak sobie teraz myślę, że dla mnie trudne są zdarzenia z dziećmi. Jeśli pośród poszkodowanych są dzieci, wtedy muszę to bardziej przemyśleć, przepracować… czyli najwięcej wtedy gram na gitarze.

Reklama

„VII Spotkanie z bohaterami miasta szytego na miarę” i moi goście potwierdzili tezę, że trudne sprawy i rzeczy, które nas w życiu spotykają, łatwiej jest pokonać, gdy zadbamy o własną głowę, o nasze myślenie. Bardzo dobrze pomaga nam w tym posiadanie jakiejś zdrowej pasji, którą w sobie rozwijamy. Agnieszka Beata Pacek. (ABP)

Całą rozmowę z Radosławem Charabinem można obejrzeć:

VII Spotkanie z bohaterami miasta szytego na miarę.

Wersja piosenki "Czegoś szukamy" nagrana w „Studio Jaskinia”

CZEGOŚ SZUKAMY

Piosenki Agnieszki Beaty Pacek w wykonaniu Pauliny Ruszczyk i Radosława Charabina w czasie „VI Spotkania z bohaterami miasta szytego na miarę”

Jak to się teraz nazywa

Czegoś szukamy

Foto: Sylwia Dębowska

Aplikacja info.mragowo.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 03/02/2026 19:52
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo info.mragowo.pl




Reklama