Lubię spotykać się z dziećmi oraz z młodzieżą i przy okazji lekcji edukacyjnych, które wówczas prowadzę, rozmawiam z nimi o życiu i o ich ważnych sprawach. Perspektywa dziecka jest dla mnie bardzo ważna, choć bywa krytyczna i szczera do bólu. Niedawno ponownie miałam taką okazję, z której chętnie skorzystałam. Na zaproszenie nauczycieli ze Szkoły Podstawowej nr 1 im. Mikołaja Kopernika w Mrągowie - przeprowadziłam zajęcia pod roboczym i wieloznaczącym tytułem: „Warsztat pracy pisarza”.
Postanowiłam oprócz prezentacji przygotować wystawkę i na niej wyeksponować moje książki oraz trochę gazet, w których publikowałam. To był strzał w dziesiątkę. Zainteresowanie wzbudziły zdjęcia dorosłych znajomych, które zamieszczono na stronach lokalnej prasy. Dzięki temu mogliśmy troszkę porozmawiać o społeczności lokalnej oraz o pasjach, które łączą nasze pokolenia. Uczniowie chętnie brali w dłonie książki porównując ich wydanie. Dzieci komentowały i oceniały ilustracje okładek. Bacznie przyglądały się kartkom i porównywały ich wagę i jakość. Wybierały, które wydanie bardziej im odpowiada. Papierowa prasa – niczym muzealny eksponat, była dla większości czymś nieznanym, rzadko używanym oraz ciekawostką. Jak widać Internetowe portale oraz inne osiągnięcia technologiczne - skutecznie wypierają ten rodzaj komunikowania się z czytelnikiem.
W jednej klasie, kilku uczniów podpowiedziało mi ważny temat do jednego z moich felietonów. Był to wątek nasilających się drobnych kradzieży pośród rówieśników. Ten proceder ma miejsce najczęściej w miejscach publicznych, na przykład: na terenie nowego Skate Parku. Giną pozostawione na czas jazdy przekąski i napoje. Kto wie może warto zająć się ta informacją, bo jest ona dla uczniów trudnością, z którą się zmagają? W czasie naszych zajęć uczniowie uwierzyli, że mogą ten problem nagłośnić dzięki mnie – co niniejszym czynię.
Omawiając pokrótce, jak wyglądało kiedyś pismo, a początki sięgały supełków, tabliczek i obrazków – doszliśmy razem do wniosku, że powoli również powracamy do pisma obrazkowego. Tekst pisany zastępują emotikonki, „lajki”, filmiki oraz zdjęcia. Tak dziś społeczeństwo się komunikuje. Dzieci dodały, że czasem nie musi być zapisane całe słowo, wystarczy jego fragment (skrót) zamieszczony w wysyłanej do kogoś wiadomości. Innym razem zastępuje je buźka z krzyżykami zamiast oczu (symbol śmierci) lub celowo wybrany zamiast popularnego „lajka” – środkowy palec. Wspominałam już wcześneij, że dzieci potrafią być szczere i chętnie zdradzały mi co się dziś dzieje w sieci. W tym miejscu doszliśmy do sedna naszego spotkania. Było nim przesłanie, że każde słowo lub w inny sposób wysłany komunikat ma moc i może odbiorcę podbudować, wzmocnić lub zrobić mu realną krzywdę.
Spora grupa uczniów (w obu klasach, w których prowadziłam zajęcia) przyznała, że hejt dotknął ich osobiście. Rozmawialiśmy o tym, co możemy zrobić by było lepiej, inaczej. Podkreślaliśmy, że dużo zależy od każdego z nas i sprawdza się maksyma: „Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe”. Podkreślaliśmy, że ważne jest to, co przeglądamy w Internecie, pod jakim postem pozostawiamy polubienia, lub emotikonki o różnym znaczeniu. Dzieliłam się z dziećmi moją ideą, że chcę pisać książki, artykuły, wywiady oraz felietony, o sprawach i rzeczach, które podkreślają pozytywne i inspirujące historie. Przy okazji wspomniałam o kilku zwyczajnych / niezwyczajnych bohaterach naszego miasta.
Zrobiliśmy sobie też szybkie ćwiczenie, które pokazało dzieciom, że jest ważne jak składamy różne, luźno zaproponowane słowa w całość, Sprawdziliśmy: Czy mogą one mieć sens i znaczenie dla czytelnika? Czy może niektóre zwroty, wyrażenia realnie zrobią komuś krzywdę? Nasze rymowane wierszyki odsłoniły tę prawdę.
Uczniowie pomimo ostatnich dni w szkole z zaangażowaniem dzielili się swoimi spostrzeżeniami i doświadczeniami. Byłyśmy zdumione, razem z ich nauczycielką, nad trafnością wniosków i niebagatelnym przesłaniem płynącym z niektórych wypowiedzi. Dzieci naprawdę wiedzą więcej niż nam się wydaje. Tego dnia w Mrągowie było głośno z powodu manewrów wojskowych. W czasie naszych szkolnych zajęć, w pewnym momencie budynek się drgał od głośnych syren złożonych z dziecięcych, przedłużających się okrzyków, które były takiej treści: „Hura! Hura!” To była reakcja na moje pytanie o nadchodzące wakacje. To też jest istotny komunikat, że nasze dzieci bardzo potrzebują już odpoczynku od obowiązków szkolnych. Agnieszka Beata Pacek
Zdjęcia: A. Pacek oraz archiwum szkoły podstawowej nr 1 im Mikołaja Kopernika w Mrągowie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze