Reklama

Okiem Naczelnego: Jak się nie da, to się da


Samorząd ma tę przewagę nad wielką polityką, że czasami rzeczy niemożliwe stają się możliwe. Trzeba tylko odpowiednio długo próbować. Albo... zmienić kandydata. W powiecie mrągowskim po kilku miesiącach bez wicestarosty w końcu się udało. Tadeusza Łapkę zastąpił w tej układance Bogdan Moroz i radni powiedzieli „tak”.


Przyznam, że ostatnimi czasy za polityką powiatową trudno nadążyć. Jeszcze kilka miesięcy temu radni zastanawiali się, czy Waldemar Cybul w ogóle powinien pozostać starostą. Potem starosta pozostał, za to zabrakło wicestarosty. Następnie rozpoczęło się poszukiwanie większości dla Tadeusza Łapki.

Raz się nie udało. Drugi raz też. Za trzecim – dla odmiany – również. Można oczywiście naginać znane powiedzenie i próbować do... czterech razy sztuka. W końcu kropla drąży skałę, a głosowanie radnego, jak widać, też można próbować drążyć. Waldemar Cybul uznał jednak, że wystarczy. Podczas wrześniowej sesji wyciągnął z talii inną kartę: Bogdana Moroza. I tym razem rada kandydata zaakceptowała.

Reklama

Zatem jest wicestarosta. I tu zaczyna się najciekawsze. Waldemar Cybul startował do samorządu z listy Koalicji Obywatelskiej. Bogdan Moroz przez lata kojarzony był z Prawem i Sprawiedliwością. Gdyby ktoś oglądał wyłącznie obrady Sejmu albo telewizyjne pojedynki polityków, mógłby dojść do wniosku, że przedstawicieli obu środowisk należy sadzać w osobnych pomieszczeniach, najlepiej wyposażonych w grube drzwi i dźwiękoszczelne ściany.

A w Mrągowie? Proszę bardzo: starosta i wicestarosta.

Nie wnikam czy właśnie narodziło się wielkie ponadpartyjne porozumienie, lokalny polityczny eksperyment, czy po prostu większość potrzebna do tego, żeby powiat wreszcie miał pełny zarząd. I właśnie dlatego nie zamierzam ogłaszać ani historycznej zgody narodowej, ani zdrady którejkolwiek ze stron.

Reklama

Jednak jedno warto zauważyć. Może samorząd właśnie na tym powinien polegać? Droga powiatowa nie jest przecież ani z PiS, ani z Platformy. Szkoła nie pyta ucznia, na kogo głosują jego rodzice. Szpital powinien leczyć wyborców każdej partii, a dziura w asfalcie z równą bezwzględnością urwie zawieszenie konserwatyście, liberałowi i temu, który w dniu wyborów został w domu.

Dlatego bardziej od partyjnych legitymacji interesujące jest teraz coś innego. Czy ten układ będzie działał?

Bo jeśli tak, Cybul z Morozem mogą sobie nawet przy porannej kawie spierać się o Tuska i Kaczyńskiego. Byle później potrafili usiąść przy jednym stole i dogadać się w sprawach powiatu.

Reklama

A jeśli nie? Cóż. Zawsze można zagłosować jeszcze raz. W powiecie mrągowskim radni mają już w tym pewne doświadczenie.

Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 30/09/2026 20:02
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo info.mragowo.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości