Reklama

Dobry ratownik – to żywy ratownik. Rozmowa z Tomaszem Charazińskim

Nasza mrągowska rzeczywistość jest codziennie przerywana dźwiękiem sygnałów karetek pogotowia, straży pożarnej oraz też policji. Czy zastanawiamy się wówczas nad tym: „Co się wydarzyło? Do kogo tym razem jadą? Jakie wyzwania stają przed zespołami karetek?” Temat ratowników medycznych, powraca do mnie co jakiś czas, przy różnych okazjach, pewnie dlatego, że mój mąż od trzydziestu lat pracuje w tym zawodzie. Jego kolega po fachu, Tomasz Charaziński, koordynuje pracę ratowników medycznych w Mrągowie. Jest pasjonatem swojego zawodu, zna go od podszewki i może nam niejedno opowiedzieć, dzieląc się wiedzą z własnej praktyki. Poniżej zamieszczam fragmenty naszej rozmowy.

Tomaszu, ile lat już pracujesz w zawodzie?

Reklama

- W tym roku minęło już dwadzieścia lat. Pamiętam czas, gdy przyjmowałem się do pracy… Jaki ja byłem młodziutki…

Czy twoja pierwsza praca od razu wiązała się z Mrągowem?

- Tak. Tu się urodziłem, tu mieszkam i uważałem, że tu powinienem pracować.

Wiem, że masz jeszcze drugi zawód medyczny.

- Tak jestem pielęgniarzem, swą pracą wspieram oddział chirurgiczny w Mrągowie.

Co było najpierw ratownictwo czy pielęgniarstwo?

- Ratownictwo było zawsze na pierwszym miejscu. Chciałem poznać pracę na oddziale, złapać inną perspektywę w medycynie. To jest inna specyfika tej pracy. Inaczej jest w karetce, poza szpitalem, a inaczej działa się w szpitalu.

Reklama

Wiem, że nie tylko w ten sposób załogi karetek poszerzają swoją wiedzę…

- Tak. Generalnie medycyna nie jest zerojedynkowa. To by było zbyt proste. Jeżeli chodzi o ratownictwo medyczne trzeba cały czas poszerzać tę wiedzę. Pod hasłem medycyny ratunkowej kryje się szeroki zakres. Tak naprawdę w karetce wszystko nam się trafia. Począwszy od porodów, bo zdarza nam się odbierać porody w karetce, po różne nagłe i nietypowe sytuacje. Po to też jesteśmy. Musimy się szkolić. Robimy to poprzez uczestnictwo i zaliczenie różnych szkoleń w zakresie naszego zawodu. To jest dwieście punktów edukacyjnych, które musimy zaliczyć w ciągu pięciu lat. Powtarzamy ten proces edukacyjny przez cały okres naszej pracy w zawodzie.

Reklama

Co według Ciebie jest głównym celem załogi karetki od momentu, gdy dostaniecie wezwanie na miejsce zdarzenia?

- Głównym zadaniem jest pomóc osobie poszkodowanej. Mam tu na myśli różnego rodzaju wypadki ale i zachorowania. Tak naprawdę jeździmy do wszystkiego. Może to być taka sytuacja, że pacjent sobie nie radzi by obniżyć ciśnienie, bo nieunormowanie tego stanu może prowadzić do różnych powikłań, pogorszyć stan zdrowia pacjenta i spowodować zagrożenie życia. Naszym głównym zadaniem jest to, żeby bezpiecznie dojechać do tego pacjenta i udzielić tej pomocy.

Reklama

Zaznaczyłeś, że ma być bezpiecznie. To prawda. Mojemu mężowi już dwukrotnie przydarzyło się, że mógł stracić życie, niosąc komuś pomoc. To się też zdarza, prawda?

- Tak, różnie to bywa z tym bezpieczeństwem. Wiadomo, że czasem nie jesteśmy w stanie wszystkiego przewidzieć.

Potwierdzam ten fakt, jako żona ratownika. Może zdarzyć się gołoledź po drodze. Karetka zmierzająca ku poszkodowanemu, choremu, może uczestniczyć w wypadku drogowym. Możecie też zostać skierowani do niebezpiecznego środowiska…

Reklama

- To prawda bywa bardzo różnie i czasem niebezpiecznie…

Wiem, że w waszym gronie jest popularne powiedzenie: „dobry ratownik – to żywy ratownik”. Jak byś je wyjaśnił?

- Jeździ się do różnych ludzi. Bywają takie sytuacje, że dla nas robi się bardzo niebezpiecznie. Bardzo ważne jest to, że od jakiegoś czasu jeździmy we dwie osoby do zgłoszenia. Kierowca jest również ratownikiem medycznym. W takich wymagających sytuacjach, przy zespołach dwuosobowych, te siły są zmniejszone o jedną osobę. Ona jest bardzo nam potrzebna. Gdyby było nas troje, zdecydowanie byłoby bezpieczniej dla nas.

Reklama

Nawet jeśli nie mówimy o takim niebezpieczeństwie, często musimy znosić z góry pacjenta. Mrągowo raczej nie ma, zbyt wielu wind w blokach tak, jak jest to normą w przypadku dużych miast. To nas obciąża fizycznie. Bardzo często musimy wzywać do pomocy straż pożarną albo drugi zespół ratowniczy. Musimy pamiętać, że rejon mamy duży, a w naszym powiecie mamy tylko trzy karetki.

Co robicie w sytuacji, gdy coś się nagle stanie w karetce, na przykład zatrzyma się akcja serca. Udzielacie pomocy zatrzymując karetkę?

Reklama

- Dowieźć pacjenta, w ciężkim stanie do szpitala, to jedno z naszych zadań, a udzielać pomocy w karetce, to drugie... Jeśli zatrzyma się nam pacjent krążeniowo – oddechowo, to wiadomo, że musimy zatrzymać ambulans. Już nie jedziemy do tego szpitala…

Czas wam ucieka…

- Dokładnie tak. Musimy podjąć się natychmiast zadań i działać, wykonać zawansowane zabiegi pomocy resuscytacyjnej. No i robimy to we dwójkę. W takiej chwili nie ma innej opcji. Bywa, że wówczas wzywamy drugą karetkę, bo jest trudno wykonać wszystkie czynności we dwie osoby… Jeśli na miejscu zdarzenia są osoby bliskie nadmiernie reagujące na to, co się dzieje, bo im zależy na uratowaniu tej osoby i oni reagują często emocjonalnie, to wówczas przydałaby się ta trzecia osoba, żeby to opanować, byśmy mogli działać w spokoju i zająć się tylko pacjentem.

Reklama

Na tę trudność i ekstremalność waszej pracy wpływają również różne oczekiwania rodziny co wy powinniście zrobić, jak zareagować.

- Oczywiście. To zdarza się bardzo często. Zdarza się, że udzielamy pomocy na miejscu, bo nie każdy pacjent wymaga hospitalizacji. Jeżeli mamy wezwanie do gorączki, jest jakieś przeziębienie, to oczywiście, doraźnie pomożemy temu pacjentowi. Damy lek przeciwgorączkowy, ale wtedy prosimy takiego pacjenta aby się udał do lekarza rodzinnego. Zespoły ratownictwa medycznego nigdy nie wypisywały recept i tego robić nie będą.

Reklama

My jesteśmy pomocą doraźną. Pomagamy – nie leczymy. Przede wszystkim leczy lekarz rodzinny, albo jakiś specjalista.

Jakie wyjazdy są dla ciebie najtrudniejsze, obciążające emocjonalnie?

- Na pewno zdarzenia z dziećmi. To są bardzo trudne sytuacje… My nie jesteśmy robotami. Wiemy, że nie powinniśmy emocjonalnie podchodzić do jakiś sytuacji, ale często jest tak, że nasze emocje są poruszone. Trzeba się trzymać, choć chodzi o małe dzieci czy jakieś tragiczne wypadki. To zostaje nam w pamięci… Zdarzyło mi się w mojej karierze zawodowej morderstwo. Wydawałoby się, że Mrągowo jest małym, bezpiecznym miastem, ale zdarzają się takie sytuacje. Poruszają nas też szczególnie wypadki drastyczne z udziałem bardzo młodych osób. Jeden taki wypadek pamiętam do dziś… To było dla mnie trudne przeżycie…

Reklama

Jak się wobec takich zdarzeń resetujesz?

- O… różnie z tym bywa. Niektórzy ratownicy sobie z tym nie radzą, bywa, że popadają w alkoholizm… Trzeba znaleźć sobie dobry sposób na odreagowanie. Najlepiej jest się resetować poprzez rozmowę z bliskimi, sport, który jest bardzo dobrą formą rozładowania. Ja preferuję rower. Zaraziłem żonę tym rowerem. Uwielbiam kontakt z przyrodą.

Dziękując ci za rozmowę, chcę życzyć wam odporności, wytrwałości i dobrego wentylowania się, resetowania. Życzę wam też trzyosobowych zespołów ratowniczych, aby ratownicy medyczni oraz pielęgniarki, wchodzące w ich skład, mogli jak najlepiej udzielać fachowej pomocy doraźnej, każdemu kto tej pomocy potrzebuje.

- Chciałbym jeszcze podziękować straży pożarnej, mrągowskiej policji za naszą współpracę. Zawsze się wspieramy na tych wyjazdach, pomagamy sobie wzajemnie.

Dziękujemy, dobrze, że jesteście.

W najbliższym czasie ukaże się podcast z cyklu „Zwyczajni/niezwyczajni” (Kanał: Rybigłos, YouTube). Jest on zapisem całej naszej rozmowy, w której mój rozmówca dzieli się wspomnieniami, doświadczeniami, wyjaśnia: „Czy istnieje coś takiego jak instynkt ratownika medycznego”. Zastanawia się nad tym: „Czy każdy ma predyspozycje do wykonywania tego zawodu?” jak również nad nieuzasadnionymi wezwaniami. Tomasz udziela krótkiego instruktarzu dotyczącego udzielania pierwszej pomocy. Całość naszej rozmowy przeplatana jest osobistymi i humorystycznymi detalami. Zapraszamy do odsłuchu już wkrótce. Agnieszka Beata Pacek

Zdjęcia zostały nadesłane przez Tomasza Charazińskiego

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo info.mragowo.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości