Jedna rozmowa telefoniczna wystarczyła, by 42-letnia mieszkanka powiatu mrągowskiego straciła swoje oszczędności. Kobieta, krok po kroku wciągnięta w misternie przygotowaną intrygę, przekazała oszustom 50 000 złotych. Sprawa trafiła do mrągowskich policjantów w sobotę, 28 lutego.
Dzień wcześniej, 27 lutego, do kobiety zadzwoniła osoba podająca się za pracownika banku. Mężczyzna poinformował ją, że ktoś próbował wypłacić pieniądze z jej konta. Brzmiał pewnie, spokojnie, profesjonalnie, tak by nie wzbudzać podejrzeń, tylko strach o zgromadzone środki.
Jak relacjonowała pokrzywdzona, rozmówca był na tyle wiarygodny, że zaczęła wierzyć, iż jej pieniądze faktycznie są zagrożone. W trakcie rozmowy dostała sms-a, który miał potwierdzać, że rozmawia z prawdziwym pracownikiem banku. Treść wiadomości dokładnie pasowała do tego, co słyszała w słuchawce, co dodatkowo uśpiło jej czujność.
Na tym nie koniec. Na jej skrzynkę mailową trafiła wiadomość, po której otwarciu i podaniu swoich danych została przekierowana na fałszywą stronę bankowości internetowej. W kolejnej rozmowie oszuści przekonywali ją, że jej konto stało się celem cyberprzestępców i że tylko szybkie działanie „banku” może uchronić ją przed utratą pieniędzy.
Podszywający się pod pracownika banku mężczyzna prowadził ją krok po kroku. Polecił zainstalować specjalne oprogramowanie, rzekomo zabezpieczające przed atakami hakerów. 42-latka, przekonana, że współpracuje z profesjonalistami, zastosowała się do wskazówek, nie przeczuwając, że właśnie traci kontrolę nad swoimi finansami.
Następnie, wciąż pozostając pod wpływem rozmówców, kobieta wypłaciła z konta swoje oszczędności. Zamiast przechować je w bezpiecznym miejscu, zaczęła – zgodnie z „instrukcją” – wpłacać gotówkę do wpłatomatu. Oszuści zapewniali ją, że pieniądze zostaną specjalnie oznakowane, a w razie przejęcia ich przez przestępców łatwo będzie namierzyć sprawców.
Rozmówca cały czas ją pośpieszał, twierdząc, że bank dostał właśnie sygnał o próbie wyrobienia duplikatu jej karty płatniczej. Presja czasu, strach o utratę środków i fałszywe poczucie współpracy z bankiem zrobiły swoje – kobieta, wierząc, że ratuje swoje oszczędności, wpłaciła do wpłatomatu łącznie 50 000 złotych. Dopiero później zrozumiała, że padła ofiarą perfekcyjnie przygotowanego oszustwa i zgłosiła sprawę mrągowskim policjantom.
Policjanci przypominają i ostrzegają: prawdziwi pracownicy banków ani funkcjonariusze policji nigdy nie każą brać kredytu ani przekazywać komukolwiek pieniędzy „dla bezpieczeństwa”. Nie wolno działać pod presją czasu i strachu – to podstawowe narzędzia manipulacji stosowane przez przestępców. Nie należy ufać anonimowym rozmówcom, nawet jeśli podają się za osoby zaufania publicznego i powołują się na sms-y czy maile.
W razie jakichkolwiek wątpliwości najbezpieczniej jest przerwać rozmowę i samodzielnie zadzwonić do swojego banku lub na policję, korzystając wyłącznie z oficjalnych numerów. Tylko zachowanie chłodnej głowy i ograniczone zaufanie do rozmówców pozwolą uniknąć strat takich jak te, które poniosła 42-letnia mieszkanka powiatu mrągowskiego.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze