Sławomir Prusaczyk, były wicestarosta mrągowski, zapowiedział, że nie odpuści sprawy, która – jego zdaniem – naruszyła dobre imię miasta i jego mieszkańców. W grudniu 2025 roku, przy wsparciu olsztyńskiej kancelarii prawnej mec. Lecha Obary, złożył pozwy przeciwko ogólnopolskim mediom: telewizji Polsat, Radiu Eska oraz portalowi Money.pl.
Były wicestarosta mrągowski w pozwach domaga się przeprosin i zadośćuczynienia finansowego za to, jak – jego zdaniem – przedstawiono jego samego i miasto w serii publikacji po głośnym materiale telewizji Polsat z czerwca 2021 roku.
— Walczymy do końca — zapowiada Prusaczyk.
Jedna ze spraw trafiła najpierw do Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi-Południe i dotyczyła Radia Eska. Przedstawiciel Prusaczyka, mecenas Lech Obara, próbował zakończyć spór polubownie.
— Postanowiliśmy dać szansę na ugodę. Domagaliśmy się przeprosin na stronie internetowej oraz zadośćuczynienia w wysokości 20 tys. złotych — relacjonuje prawnik.
Reklama
Rozmowy utknęły w martwym punkcie, nie udało się dojść do porozumienia.
— Czeka nas dalsza batalia sądowa — zapowiada mecenas Obara.
Sprawa zaczęła się w czerwcu 2021 roku. Telewizja Polsat wyemitowała materiał, który – według Sławomira Prusaczyka – przedstawiał całą sytuację w sposób nierzetelny. Po emisji informacje z programu szybko przejęły inne ogólnopolskie redakcje. Kolejne serwisy, często bez sprawdzania szczegółów, powtarzały te same tezy.
W nagłówkach pojawiały się ostre sformułowania, m.in.:
„Starostwo w Mrągowie każe płacić dzieciom za toaletę”
„Starostwo nie użyczy dzieciom toalety za darmo”
„Starostwo liczy sobie 500 zł za toaletę”
Z artykułów wynikało, że starostwo miało odmówić bezpłatnego udostępnienia toalet i świetlicy dzieciom z półkolonii organizowanych w Bazie Mrągowo.
Podstawą wielu tekstów był wpis w mediach społecznościowych opublikowany przez Bazę Mrągowo. W poście zasugerowano, że uczestnicy półkolonii mieliby płacić za korzystanie z toalet albo ponosić z góry ryczałtową opłatę za cały turnus.
Wpis wywołał szybką falę oburzenia. W komentarzach pojawiło się mnóstwo emocjonalnych reakcji, a temat w krótkim czasie wyszedł poza lokalną dyskusję i trafił do ogólnopolskich mediów, które zaczęły powielać tę narrację.
Sławomir Prusaczyk mówi dziś, że skutki tamtych publikacji odczuli nie tylko on i jego rodzina.
— Staliśmy się pośmiewiskiem. Nazywano nas „Wąchockiem północno-wschodniej Polski”. Gdyby media chciały ośmieszyć tylko mnie, to bym odpuścił. Ale ośmieszono miasto, które kocham — mówi.
Reklama
Jak dodaje, po medialnej burzy wielu mieszkańców zgłaszało się do niego z pytaniami o faktyczny przebieg wydarzeń.
Prusaczyk zdecydował się bronić swojego dobrego imienia w sądzie. Z własnych środków sfinansował proces przeciwko stowarzyszeniu prowadzącemu Bazę Mrągowo. Sprawa przeszła przez dwie instancje – najpierw trafiła do Sądu Okręgowego w Olsztynie, a później do Sądu Apelacyjnego w Białymstoku.
W styczniu 2024 roku zapadł prawomocny wyrok korzystny dla byłego wicestarosty. Sąd stwierdził, że informacje rozpowszechniane przez stowarzyszenie nie były zgodne z prawdą.
Baza Mrągowo musiała przeprosić Sławomira Prusaczyka, a tym samym – jak on sam podkreśla – także mieszkańców Mrągowa.
Po zakończeniu sporu ze stowarzyszeniem prowadzącym Bazę Mrągowo pełnomocnik Prusaczyka zapowiada kolejny etap. Tym razem chodzi o rozliczenie mediów, które – według strony powodowej – bezrefleksyjnie powielały krzywdzące informacje.
— Mamy nadzieję, że teraz konsekwencje poniosą również media, które bezkrytycznie powielały kłamstwa — mówi mecenas Lech Obara.
Sprawa z Mrągowa stała się głośnym ostrzeżeniem: jeden emocjonalny wpis i bezkrytyczne kopiowanie treści przez duże redakcje mogą zrujnować reputację ludzi oraz całych społeczności. A później autorzy postów i największe media odpowiadają za te słowa już nie tylko przed opinią publiczną, ale też przed sądem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze