Do grona zwyczajnych/niezwyczajnych bohaterów naszej lokalnej codzienności, można zaliczyć osoby, które odeszły i nie ma ich już pośród nas. O ich wyjątkowości świadczy to, jak zapisali się w czyjejś pamięci. Siła pozytywnego wpływu na życie drugiego człowieka sprawia, że chcemy powracać do czasu, gdy te osoby były z nami. Anna Wysuwa – Szefler oraz Jolanta Hellis (Powiatowa Biblioteka Pedagogiczna w Mrągowie) zostały bardzo poruszone odejściem pani Teresy Wójcik – ich mentorki oraz kierowniczki. To było powodem naszego spotkania i rozmowy pełnej wzruszających refleksji. Nie zabrakło chwil zatrzymania się, potrzebnej ciszy i zadumy, ponieważ „pani Tereska” była ważną osobą w ich życiu. Dlatego też, potrzebą serca bibliotekarek, było opublikowanie tych wspomnień.
Opowiedzcie mi, proszę, kim była dal was pani Teresa Wójcik?
Anna Wysuwa – Szefler:
- Pani Tereska, była wieloletnią kierowniczką naszej biblioteki. Uważamy, że warto jest wspomnieć tą osobę, która była niezwykła nie tylko dla nas, ale również dla wielu mieszkańców naszego regionu. Ciężko jest mi opowiadać o kimś, kogo darzyło się tak ogromną sympatią, a tej osoby już nie ma pośród nas... Pożegnaliśmy ją zaledwie kilka dni temu… Pani Tereska była kierownikiem biblioteki pedagogicznej od 1986 roku do roku 2004.
To długo, prawda? Jolu, wiem, że wasze początki zawodowe w bibliotece, ściśle wiążą się z panią Tereską, możesz nam o tym opowiedzieć?
Jolanta Hellis:
- Moja przygoda z biblioteką pedagogiczną zaczęła się w 1995 roku. Czyli dawno temu… To właśnie pani Tereska przyjmowała mnie do pracy. To ona sprawiła, że pokochałam pracę w bibliotece. Początkowo myślałam, że będę tu pracować tylko przez chwilę, tymczasowo. Moje wykształcenie umożliwiało mi poszukiwanie pracy w szkole, w przedszkolu. Dzięki tej wspaniałej kobiecie pracuję tu do dnia dzisiejszego.
I kochasz to, co robisz zawodowo, prawda?
J.H.:
- Tak, kocham to, co robię. Nie wiedziałam, że praca w bibliotece może być tak cudowna, może dawać tak wiele satysfakcji.
Aniu a jak u ciebie zaczęły się spotkania z panią Tereską?
A.W. - Sz.:
- U mnie było bardzo podobnie. Rozpoczęłam pracę w bibliotece pedagogicznej w Mrągowie rok później niż Jola. Do pracy przyjmowałam się razem z Ewą Wojciechowską. Pani Tereska i Jola, przyjęły nas z otwartymi ramionami. Razem z Ewą, w roli nowych pracownic, czułyśmy się zaopiekowanie. Początkowo w ogóle nie wiedziałam czym, tak naprawdę jest zawód bibliotekarza, choć w podstawówce marzyłam o tym, by zostać bibliotekarką. Jednak wówczas, silniejszym było pragnienie by uczyć dzieci i tak się początkowo potoczyło moje życie zawodowe. To zabrzmi może dziwnie, ale jak zaczęłam pracować w bibliotece, miałam wrażenie, że jestem na jakiś koloniach. Tyle się fajnych rzeczy działo. Pani Tereska była wiecznie uśmiechnięta, Jola też… Ja nie mogłam się doczekać poranka, żeby wstać i pójść do pracy. Coś nienormalnego (śmiech)… A jednak można. To dzięki tym dwóm osobom… Ale dziś wspominamy Terenię, panią Tereskę naszą kochaną…
Ona była dla nas jak starsza siostra. Przeżywała nasze prywatne problemy, sprawy. Mogłyśmy się tu zwierzyć i widziałyśmy, że rozmawiając o tym, będziemy to otoczone mądrym doświadczeniem. Mam wrażenie, że się wszystkie wspierałyśmy…Tak nasze życie wygląda: raz jest smutno, raz wesoło… Ta praca, oprócz satysfakcji zawodowej, dała nam taką fajną przyjaźń. między nami i fajną relację…
Wspominałyście mi wcześniej, że pani Tereska bardzo was wspierała w czasie studiów…
J.H.:
- Podjęłyśmy naukę w Olsztynie na kierunku: „Bibliotekoznawstwo i informacja naukowa.” To były studia podyplomowe i musiałyśmy tam dojeżdżać praktycznie w każdy weekend. Pani Tereska brała za nas wszystkie sobotnie dyżury. Była bardzo koleżeńska i pomocna w stosunku do nas. Podobnie było w czasie, gdy robiłyśmy awans zawodowy na Nauczyciela Mianowanego. Zawsze służyła pomocą i była otwarta w stosunku do nas…
A.W. - Sz.:
- To pani Tereska dała nam przysłowiowego kopniaka, w związku z naszymi studiami. Motywowała nas byśmy, poszły na te studia. Wówczas miałyśmy małe dzieci, dodatkowe obowiązki… Popchnęła nas, cieszyła się, każdym zdanym egzaminem. Ceniłam ją za jej pogodę ducha. Ona odtańczyła dla nas, po naszym awansie zawodowym - „Taniec Radości”, tu w bibliotece. Nie zapomnę tego do końca życia. To była już dojrzała osoba, wydawałoby się, że z racji pełnionej funkcji i wieku – poważna….
J.H.:
- Była od nas kilkanaście lat starsza…
A.W. - Sz.:
- Tego dnia przyszłyśmy do pracy, a pani Tereska odtańczyła dla nas „Taniec Radości”. Taka dla nas była…
J.H.:
- Cieszyła się każdym naszym sukcesem…
A.W. - Sz.:
- Straciłyśmy bardzo ważną osobę w naszym życiu…
Rozumiem…
A.W. - Sz.:
… Godziła się na nasze wszystkie szalone pomysły. Nauczyła nas, że warto kontynuować pracę, która daje satysfakcję, a innym osobom choć odrobinę radości. Gdy szłyśmy do pani Tereski z jakimś pomysłem, nigdy nie usłyszałyśmy: „Nie dziewczyny. Dajcie spokój. Mamy tutaj soją robotę i skupmy się na niej.” Jej postawa szła w kierunku: „Fajnie, rozwijajmy się, stosujmy różne formy pracy i działalności.”
J.H.:
- Organizujemy wystawy, spotkania, tak, jak to było za czasów pani Tereski… To ona zaszczepiła w nas, tę formę pracy środowiskowej.
Dziś nazwalibyśmy to pracą w ze społecznością lokalną.
A.W. - Sz.:
- Tak. W ostatnich dniach, bardzo dużo myślę o pani Teresce. Wspominam różne, nasze wspólne chwile… tak, jak już mówiłam, ona przeżywała bardzo nasze kłopoty i była dla nas wsparciem. Kiedyś nakleiła na biblioteczną serwantkę napis: „Będzie dobrze”. W trudnych chwilach mawiała do mnie: „Aneczko, niech pani popatrzy… Będzie dobrze!” Bardzo często tak robiła, mamy ten mebel do dziś…
J.H.:
- Motywowała nas nie tylko do pracy, ale do zmierzenia się z codziennością… Będzie nam bardzo brakowało spotkań z panią Tereską. Pomimo tego, że była już na emeryturze, to systematycznie nas odwiedzała w naszej bibliotece. Była naszą czytelniczką…
A.W. - Sz.:
- Ona ma w naszym rejestrze pierwszy numer… Co roku nadajemy naszym czytelnikom numery. Ciężko nam teraz będzie nadawać te numery…
J.H.:
- Spotykałyśmy się z emerytkami, niegdyś pracującymi w naszej bibliotece. Planujemy kolejne spotkanie, na którym będziemy wspominać panią Tereskę… Będzie nam brakowało naszych wspólnych rozmów, spotkań, odwiedzin w bibliotece…
A.W. - Sz.:
- … i wspaniałych przepisów… Pani Tereska przyrządzała nam cudowne smakołyki i przynosiła je do pracy.
J.H.:
- Przede wszystkim, najlepsza była golonka w wykonaniu pani Tereski.
A.W. - Sz.:
- Tak, golonka… taka delikatna, zrobiona w piwie..
J.H.:
- Na koniec chciałam dodać, że pani Tereska pozostanie na zawsze w moim sercu, w mojej pamięci…
A.W. - Sz.:
- Choć wiedziałyśmy, że pani Tereska walczyła od lat z chorobą. Wiedziałyśmy, że w pewnym momencie odejdzie, ale jej odejście pozostawiło ogromną pustkę po niej… Odszedł, z mojego życia, ktoś bardzo ważny dla mnie… Dopóki będzie pamięć, pamięć o niej będzie we mnie żyła…
***
Nasza rozmowa trwała jeszcze dłuższą chwilę. Przeglądałyśmy zdjęcia z różnych wydarzeń i zatrzymanych chwil z życia biblioteki. Anna Wysuwa – Szefler i Jolanta Hellis - dzieliły się swoimi wspomnieniami w pomieszczeniach biblioteki pedagogicznej. Pani Tereska zapisała się w historii jej działalności.
Zapraszam do odsłuchu całości wspomnień, które ukażą się już wkrótce na kanale YouTube: Rybigłos. (podcast: „Wspomnienia o pani Teresce Wójcik”). Agnieszka Beata Pacek
Zdjęcia pochodzą z archiwum Powiatowej Biblioteki Pedagogicznej w Mrągowie;
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze