Reklama

Nie bójmy się pomagać – rozmowa z Patrykiem Sosińskim

Pod koniec każdego roku, w naszym kraju ma miejsce tak zwany „Weekend Cudów”, organizowany w ramach akcji „Szlachetna Paczka”. Nigdy nie wiadomo, czy w każdym regionie uda się zebrać zespół, a praca wolontariuszy zaczyna się na długo jeszcze, przed jego spektakularnym finałem. W tym roku, liderem, na terenie naszego miasta, zgodził się zostać Patryk Sosiński - mieszkaniec Mrągowa. W tej roli debiutuje. Odważnie podjął się wyznania choć ma rodzinę, pracuje zawodowo i rozpoczął studia. Porozmawialiśmy razem o planach związanych z projektem, podjętych już działaniach, o potrzebach i marzeniach wybiegających daleko w przyszłość.

Jak doszło do tego, że zostałeś wolontariuszem w „Szlachetnej Paczki”?

Reklama

- To był przypadek, nie planowałem tego. Zaczęło się od mojej żony, która była moim motorem napędowym i w zeszłym roku wciągnęła mnie do udziału w tej inicjatywie. Dostała e- maila z informacją, że poszukiwani są wolontariusze. Ona chciała dołączyć. Porozmawialiśmy sobie i uzgodniliśmy, że wejdziemy w to razem. Wcześniej angażowaliśmy się w tworzenie paczki dla wybranej rodziny, dorzucaliśmy coś od siebie. Dołączaliśmy do takich działań i razem z innymi dawaliśmy pieniądze lub jakieś fanty. Nasze dzieciaki włączaliśmy w szkolne działania na rzecz „Szlachetnej Paczki”. Zależy nam na tym, aby nasze dzieci uczyły się dawać coś dla innych, zobaczyły czym jest wolontariat. Jako rodzice staramy się być dla nich w tym przykładem. Staramy się rodzinnie włączać, w ramach możliwości, również w inne akcje charytatywne.

Tak, to jest bardzo ważne. Jak myślisz, czy działalność stowarzyszenia „Wiosna”, jest pomocna w pracy „Szlachetnej Paczki” w poszczególnych rejonach?

Reklama

- Tak, moim zdaniem „Szlachetna Paczka” jest tak zaplanowana, jak organizuje się funkcjonowanie większego przedsiębiorstwa. Tak mi się wydaje, że jest oparta na strukturze korporacyjnej i to się doskonale sprawdza. Od lat udaje się skoordynować pracę wolontariuszy w całym kraju. W firmie masz pracowników różnego szczebla, każdy za coś jest odpowiedzialny. W „Szlachetnej Paczce” jest podobnie, ale oczywiście z zachowaniem wzajemnego szacunku do wolontariuszy i czasu jaki nam poświęcają. Fajnie to wszystko ze sobą koresponduje. Cała struktura jest tak podzielona, żeby każdy uczestnik wiedział, że jest zaopiekowały i nie jest sam w tym, co robi. Człowiek pewność, że może zwrócić się do konkretnej osoby, jeżeli by czegoś nie wiedział czy też potrzebował. Nowością w tym roku jest, uruchomienie infolinii dla wolontariuszy, dzięki której będą mogli rozwiać swoje bieżące wątpliwości.

Pierwszy raz będziesz liderem rejonu, jak widzisz swoją pracę?

Reklama

- Wiem, że jako nowy lider nie jestem wszechwiedzący. Uważam, że dobry specjalista, musi wiedzieć gdzie się zwrócić o pomoc, gdy ma jakieś wątpliwości i te wiadomości i kontakty posiadam. Marzę o tym by wypracować zespól, który pozostanie na lata, że nie będzie już potrzeby, by co roku szukać lidera rejonu i wolontariuszy. Chciałbym wypracować coś na dłużej w Mrągowie. Taką społeczność mrągowskiej „Szlachetnej Paczki”, która ma ze sobą relację, nie tylko na potrzeby samej akcji. Chciałbym zbudować taki kolektyw, który będzie samonapędzającą się maszyną. Gdyby mnie, z jakiś powodów zabrakło, to kolejne edycje „Szlachetnej Paczki” w Mrągowie nadal będą się odbywać, o tym marzę.

Trochę czas wam ucieka?

Reklama

- Poprzednia liderka rejonu Mrągowo, rozpoczynała działania już w sierpniu, my ruszyliśmy od października. Trochę później, ale zrobimy co możemy, by wszystko się udało. Choć z żoną mamy wiele osobistych wyzwań, ale „Szlachetna Paczka” wciąga. Relacje z ludźmi w zespole, spotkania z rodzinami, jak również z darczyńcami w bazie są niesamowitym doświadczeniem. To jest przygoda, którą będziemy wspominać przez całe życie. Dlatego z wolontariuszami podejmujemy się tego wyzwania.

Jak ty definiujesz, zakres pomocy w „Szlachetnej Paczce”?

Reklama

- Główną myślą przewodnią „Szlachetnej Paczki” jest udzielanie tak zwanej „mądrej pomocy”. Nie można określić jednoznacznie, definicyjnie, czym ona jest. To jest pojęcie znacznie szersze i płynne. Dużo zależy od tego, jaki wgląd mamy w rodzinę i od okoliczności, które nie dla wszystkich są takie same. Bierzemy też pod uwagę perspektywę naszych przyszłych darczyńców i wolontariuszy „Szlachetnej Paczki”. Zastanawiamy się, czy gratyfikowanie pewnych osób, materialną pomocą - jest dobre - w myśl „mądrej pomocy”. Z jednej strony nie możemy osądzać rodzin i ich nie szufladkować, bo ich nie znamy, nie wiemy o nich wszystkiego. Musimy wziąć pod uwagę różne aspekty i czynniki. Tu nie chodzi tylko o wsparcie materialne.

Bywa, że odwiedziny wolontariuszy i nie udzielenie pomocy takiej, jakiej oczekuje zgłoszona rodzina, samo w sobie jest już pomocą. Brak reakcji może być pomocą. W ten sposób możesz dać taki wyraz, że: „To, co robisz dzisiaj, niekoniecznie kieruje cię w dobra stronę.” Czasem ktoś jest samotny i potrzebuje zwrócenia na niego uwagi. Pomoc, to nie tyko danie komuś rzeczy lub wykonanie jakiejś usługi. „Mądra pomoc” ma być impulsem do czegoś więcej. To jest pomoc, która nie uzależnia od stałego pomagania.

Reklama

Do kiedy można zgłaszać propozycję rodzin z naszego terenu?

- Propozycje rodzin, którym warto pomóc, należy zgłosić do nas, do czternastego listopada tego roku. To jest najlepszy, optymalny termin. Dla każdej ze stron. Ponieważ wolontariusze muszą dotrzeć do tych rodzin, zweryfikować, oszacować potrzeby, a darczyńcy też chcą mieć odpowiedni czas do namysłu, którą z rodzin wybrać. Potrzebują też czasu do zebrania odpowiednich środków i ich zakupu. Jest kilka możliwości. Można objąć pomocą rodziny, ale również osobę samotną, starszą lub schorowaną. Bywa, że wsparcia potrzebują osoby objęte jakimś kataklizmem, na przykład pożarem…

Reklama

Masz już wszystkich wolontariuszy, których potrzebujesz?

- To jest proces, który jeszcze trwa. W tej chwili mam siedemnaście osób w zespole. Nie wszyscy, wzięli udział w szkoleniach wdrożeniowych, które są wymagane. Więc ja osobiście nie mam ich wszystkich do dyspozycji. Ostatnio jedna osoba zrezygnowała, bo oszacowała czas, jaki może poświęcić na udział w projekcie i miała go za mało. Myślę, że jeśli ktoś jeszcze chciałby do nas dołączyć, to mógłby nam się przydać. Jesteśmy na to otwarci.

Wolontariat w „Szlachetnej Paczce” wymaga odpowiedzialności, ale jest też opłacalny, nie tylko dlatego, że uczestnicy otrzymują zaświadczenie o wolontariacie. On niesie ze sobą wartość dodaną. Są w niej zdobyte nowe doświadczenia, szczególne emocje. Gdy idziesz na taki wywiad, widzisz tę osobę lub rodzinę, doświadczasz, jak ona się przełamuje by opowiedzieć komuś obcemu o sobie. Taki wolontariusz niematerialnie otrzymuje doświadczenia innych, których sam nie musi doświadczać. W ten sposób rozwija się i czegoś się uczy.

Reklama

Na przykład: wchodzisz z paczką do takiej rodziny i ta rodzina cieszy się, że ma pomidorka na kanapkę z serem. Jakbyśmy komuś dali milion dolarów! Żona mi tu podpowiada, że w tamtym roku, pewna kobieta poprosiła o mydło do mycia. Razem z inną wolontariuszką zaproponowały jej mydło w płynie, zapytały, o to jaki żel lubi. Kobieta na to odpowiedziała: „ Pani, to za drogie. Mydło w kostce mi kup.” W takich sytuacjach zaczynasz konfrontować siebie. Myślisz o tym, co ty na co dzień posiadasz i czego nie doceniasz w swoim życiu. Zderzasz się z inną rzeczywistością. Patrząc na perspektywę tych ludzi, zaczynasz doceniać to, co masz, choć może dwa tygodnie wcześniej uważałeś, że masz za mało.

Gdy rodziny zostaną już wybrane, znajda już swoich darczyńców - następuje „Weekend Cudów”. Czym on jest?

Reklama

- Jest szczególnym czasem, łączącym ludzi wydarzeniem, wprowadzającym już w atmosferę świąt. Nie jest on skierowany tylko do obdarowanych rodzin. Chcemy aby był to wyjątkowy czas dla każdego, kto przyjdzie do naszej bazy, która ponownie będzie mieścić się w Mrągowskim Centrum Aktywności Lokalnej. Przystroimy ją odpowiednio, by wszystkim odwiedzającym nas w czasie finału, udzieliła się ta atmosfera. Mam tu na myśli wolontariuszy, darczyńców, każdego.

Jedna z idei „Szlachetnej Paczki” głosi, że: „W każdym z nas tkwi moc czynienia dobra”. Każdy z nas może innym je okazać, nawet poprzez najmniejszy akt pomagania…

Reklama

- Zachęcam do tego, nie bójmy się pomagać. Nie szukajmy powodów, które miałyby potwierdzić założenia zmierzające do wzmacniania poczucia, dlaczego nie powinniśmy tego robić. Chciałbym też, abyśmy zbytnio nie oceniali tych, którzy zostaną włączeni do bazy rodziny w naszym rejonie. Nie wiemy dlaczego wytypowane osoby znalazły się w miejscu kryzysu, nie znamy wszystkich szczegółów. Dlatego rozumiem to tak, że dajemy ludziom wędkę, a nie gotową, złowioną rybę. Chcemy ich pobudzić do odbicia się, do sprawczości, o ile jest to możliwe. Bywają takie przypadki, że osoby ciężko chore, czy starsze, już zbyt wiele nie zmienią. W ich sytuacji, pragniemy poprawić im jakość życia, okazać zainteresowanie, życzliwość, przywrócić poczucie godności, dać odrobinę nadziei.

To prawda. Dziękuję za rozmowę, przyłączam się do apelu Patryka Sosińskiego: Nie bójmy się pomagać! Agnieszka Beata Pacek

Zdjęcie: archiwum prywatne – P. Sosiński oraz oficjalne materiały szlachetnapaczka.pl;

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo info.mragowo.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości