W nocy z soboty na niedzielę (28/29 marca) czeka nas coroczny rytuał walki z czasem. O godzinie 2:00 wskazówki zegarów przeskoczą na 3:00, co oznacza jedno: śpimy o godzinę krócej.
Zmiana czasu z zimowego na letni to moment, który co roku wywołuje podobne reakcje. Jedni narzekają, że znów ktoś „ukradł” im godzinę snu, inni cieszą się z dłuższych i jaśniejszych wieczorów. Fakt jest jednak taki, że w tę noc wielu z nas obudzi się w niedzielę z lekkim poczuciem dezorientacji – zwłaszcza gdy telefon, piekarnik i zegar w samochodzie pokażą różne godziny.
Na szczęście większość nowoczesnych urządzeń zrobi to za nas automatycznie. Wciąż jednak pozostaje spora grupa zegarków, które cierpliwie czekają na ludzką rękę i tradycyjne przekręcenie wskazówek.
Zmiana czasu od lat budzi też emocje w całej Europie. Co jakiś czas pojawiają się zapowiedzi jej zniesienia, ale – jak na razie – zegarki wciąż przestawiamy dwa razy w roku. Można więc powiedzieć, że to jedna z tych tradycji, które trzymają się zaskakująco mocno.
Dobra wiadomość jest taka, że choć tej nocy stracimy godzinę snu, to w zamian dostaniemy coś w rodzaju małego bonusu – dłuższe, jaśniejsze popołudnia. A to już wyraźny znak, że wiosna rozgościła się u nas na dobre.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze