Dzięki kettlebell wyglądamy bardziej atrakcyjnie i jesteśmy pewne siebie

Dzięki kettlebell wyglądamy bardziej atrakcyjnie i jesteśmy pewne siebie

To nie jest piłka nożna, gdzie każdy lokalny mecz jest opiewany w mediach, jednak Hardstyle Kettlebell nie jest aż tak mało znanym sportem. Ciężary kettle dźwigano już dawno temu, tylko trochę  o nich zapomniano.

Czy można zacząć uprawiać sport w wieku dorosłym, a potem odnosić sukcesy? Okazuje się, że można, czego najlepszym dowodem jest Katarzyna Sekuła. Jak sama przyznaje na zajęcia kettlebell zapisała się spontanicznie. Dziś jest cenioną instruktorką, mimo że jej przygoda z odważnikami kettle trwa zaledwie sześć lat. Sport wciągnął ją na tyle mocno, że niedawno zapisała się też na… boks. Poza tym pracuje zawodowo, prowadzi treningi i zajmuje się domem. Niestety kettlebell to wciąż mało znana dyscyplina, dlatego kolejny jej sukces przeszedł przez lokalne media bez echa. Ale o nim, o sobie i swojej pasji opowie już sama.


Kasiu, dyscyplina, którą uprawiasz nie wydaje się być specjalnie widowiskowa. Przynajmniej sądząc po reakcji, a właściwie jej braku, lokalnych mediów na twój kolejny sukces. Bo oceniając samą widowiskowość to wszystko wydaje się zgadzać! Powiedz co ciebie „kręci” w kettlebell?

— Rzeczywiście to nie jest piłka nożna, gdzie każdy lokalny mecz jest opiewany w mediach, jednak Hardstyle Kettlebell nie jest aż tak mało znanym sportem. Ciężary kettle dźwigano już dawno temu. Trochę  o nich zapomniano, ale właśnie dlatego my, certyfikowani instruktorzy, przypominamy o nich i zachęcamy do treningów. A jest nas naprawdę bardzo wielu nie tylko w Polsce. Federacja Strong First zrzesza wszystkich instruktorów na całym świecie.

Odważniki kettlebell trzeba polubić i nauczyć się ich. I nie jest to możliwe na kilku zajęciach. Metody nauczania i indywidualne podejście do każdej osoby działa cuda. Ale trzeba czasu i cierpliwości.

— Ja ze względu na swój zawzięty charakter doszłam do takiego poziomu, jaki osiągnęło niewielu mężczyzn. Nie ukrywam, że nie było to łatwe. Ale stało się to moją pasją i robię to z ogromną przyjemnością.
Nic co wartościowe, nie przychodzi łatwo.

A może powinniśmy na początku powiedzieć czym w ogóle jest kettlebell? Co wiesz o tej dyscyplinie?

— Kettlebell inaczej Girya, to tradycyjny odważnik żeliwny przypominający kulę armatnią z uchwytem. W kulturze rosyjskiej obecna od wieków. Dawniej ludzi uprawiających sporty siłowe, profesjonalnych siłaczy nazywano girewikami.

Żaden inny sport nie rozwija siły mięśni i nie buduje ciała tak wszechstronnie i efektywnie jak ćwiczenia z kettlebell. Z praktycznego punktu widzenia, wyjątkowa prostota konstrukcji odważnika i styl treningu, pozwala na przeprowadzenie ciężkich sesji treningowych ze stosunkowo niewielkim obciążeniem. Wszystkie urządzenia i maszyny na siłowni z powodzeniem mogą być zastąpione przez kilka odważników kettlebell.

Słowem-kluczem jest tu odważnik. I gdyby tak do tego podchodzić to powinnaś być atletką z silną sylwetką, tymczasem tutaj tak to nie działa. Zawodniczki kettlebell, by osiągać sukcesy, wcale nie muszą ważyć – powiedzmy – 100 kilogramów, prawda?

— Prawda. Trening z obciążeniem kształtuje sylwetkę nie powodując ogromnego przyrostu masy ciała. Oczywiście jest to zależne od predyspozycji organizmu i stylu życia. Ale faktycznie zazwyczaj jest tak, że kobiety wyglądają dużo lepiej pomimo tego, że nie zawsze waga spada. Spowodowane jest to tym, że poprawia się gęstość mięśnia i skóra wygląda lepiej. Jest bardziej napięta, zdrowa. Wygląda młodziej. Dodatkowo następuje rekompozycja sylwetki. Pośladki się podnoszą, brzuch się napina, łopatki się ściągają. Wyglądamy bardziej atrakcyjnie i jesteśmy bardziej pewne siebie.

Zawodniczki Hardstyle Kettlebell często są drobnymi dziewczynami. Niektóre ćwiczenia wykonują z odważnikiem ważącym ponad połowę masy swojego ciała.

— Są silne, piękne i pewne siebie. Siła to umiejętność. Uczymy się jej od podstaw.

W drugiej połowie kwietnia osiągnęłaś kolejny sukces w zawodach, tym razem w Ełku. Co to były za zawody i jak długą przerwę miałaś od poprzedniego startu?

— Były to Zawody Hardstyle Kettlebell zorganizowane przez Imperium Siły w Ełku. Zajęłam drugie miejsce. Z racji tego, że akurat przed zawodami zakończyłam plan treningowy pod TOP TEAM, mogłam spokojnie wziąć w nich udział. Byłam bardzo dobrze przygotowana. Zgłosiłam się, bo uwielbiam rywalizację. Mogłam sprawdzić swoją kondycję i spotkać ludzi tak samo zakręconych na punkcie kettli. A jest ich coraz więcej pomimo zamkniętych siłowni. Zawsze na takich wydarzeniach panuje świetna atmosfera.

Który to już twój sukces w tej dyscyplinie?

— Wcześniej brałam udział w Mistrzostwach Polski Hardstyle Kettlebell 2019 w Łodzi, gdzie zajęłam czwarte miejsce. A takie najświeższe moje osiągnięcie to wejście do grona TOP TEAM POLAND. Jest to elitarna grupa ludzi, którzy zmierzyli się z kilkoma technikami używając odważnika KB minimum 1/3 masy ciała u kobiet i ½ masy ciała u mężczyzn. Ja zdobyłam 4 gwiazdki na 5 możliwych.
Generalnie staram się być cały czas w formie. Bo tego wymaga praca trenera.

W tej chwili już nie tylko sama ćwiczysz, ale też jesteś instruktorką. I chyba wziętą skoro działasz nie tylko w Mrągowie?

— Tak, od dwóch lat jestem Instruktorem SFG 1 (Strong First Girya level 1)

Prowadzę zajęcia dla początkujących w Centrum Kettlebell Mrągowo i dla grupy zaawansowanej w Sparta Biskupiec. Staram się przekazać to czego się uczę i zaszczepić miłość do treningów z kettlami. Myślę, że mi się to udaje.

Na początku czerwca planuję ruszyć z jeszcze jedną grupą. Ale takim moim cichym marzeniem jest otworzyć grupę dla dzieci. Dlatego też zapraszam do odwiedzania naszego klubu CKB Mrągowo i oczywiście do zapisywania na zajęcia.

Przeglądając twój profil na facebooku widziałem też, że nie obce są ci inne dyscypliny. Co jeszcze uprawiasz, co uprawiałaś w przeszłości i ile czasu poświęcasz ćwiczeniom?

— Zacznijmy od przeszłości. Otóż NIC. Nigdy nie uprawiałam żadnego sportu. Decyzja do zapisania się na zajęcia do trenera Kamila Kwiatka była bardzo spontaniczna. Okazuje się, że to była bardzo dobra decyzja. Szczerze mówiąc, nie myślałam, że odnajdę się w tym sporcie. Ale treningi bardzo mi pomogły dojść do równowagi po ciężkich przejściach związanych z problemami rodzinnymi jakie miałam w ówczesnym czasie.

Poza tym trochę biegam, ale bez spektakularnych rezultatów. Raczej dla podziwiania okolic i odprężenia się. Od niedawna, dzięki zaproszeniu trenera Piotra Luczka, włączyłam do swojego harmonogramu boks. To kolejna spontaniczna decyzja. Z tym, że boks zawsze bardzo mnie intrygował. I rzeczywiście, to świetny ogólnorozwojowy sport, bardzo poprawiający kondycję. Z treningiem siłowym tworzy bardzo dobraną parę.

Obecnie trenuję niemalże codziennie. Nie wyobrażam sobie przyjść z pracy i resztę dnia spędzić przed telewizorem. To po prostu nie w moim stylu.

A dlaczego warto ćwiczyć?

— Chociażby dla dobrego samopoczucia, dla pozytywnej energii, dla zdrowia, dla wyglądu. Ja, gdy zaczynałam, byłam kobietą z bardzo niskim poczuciem własnej wartości. Moje małe sukcesy stopniowo stawiały mnie na nogi. Ludzie mierzą się w życiu z wieloma problemami. Tu mają godzinę na niemyślenie o nich. Jest tylko człowiek i odważnik. Nic poza tym. Takie oczyszczenie umysłu z negatywnych myśli.

Pozwól, że zapytam nieco odważniej: starcza ci czasu na życie – dom, pracę?

— Poukładałam to wszystko tak, że wystarcza. Pracuję zawodowo, prowadzę treningi, zajmuję się domem. Dzieci mam już prawie dorosłe, więc nie stanowi problemu wyjazd na szkolenie czy zawody. Kibicują mi. Widzą, że jest to dla mnie ważne.

Jakieś starty szykują ci się w najbliższym czasie? Do jakich zawodów się obecnie przygotowujesz?

— W obecnym czasie zawody organizowane są naprędce. Trzeba być zawsze gotowym bo jest niewiele czasu na przygotowanie. Po cichu zamierzam przygotować się do zdobycia międzynarodowego wyróżnienia Iron Maiden. W Polsce jest tylko kilka kobiet, którym udało się to zrobić. To byłoby naprawdę prestiżowe wyróżnienie.

Nie pozostaje mi życzyć – tobie powodzenia a nam wszystkim wytrwałości, którą dysponujesz.

— Dziękuję.

Marek Szymański

Podczas Mistrzostw Polski Katarzyna Sekuła była tuż za podium. Ale to dało jej tylko motywację do jeszcze cięższej pracy (fot. Jarek Popielarczyk)

Marek Szymański
ADMINISTRATOR
PROFIL



Zobacz również

Zostaw komentarz:

You must be logged in to post a comment.

Ostatnie

Autorzy

Komentowane